Pokazywanie postów oznaczonych etykietą donica. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą donica. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 2 czerwca 2013

Imitacja kamiennych donic, czyli plastik odchodzi w niepamięć


Pora na zapowiadane DIY -
Imitacja kamiennych donic, czyli plastik odchodzi w niepamięć :)
Pomysł znaleziony w jednej z wnętrzarskich gazet długo czekał na realizacje,
ta była blokowana a to przez deszczową aurę, a to znowu przez brak czasu.
W końcu udało się i mogę się tym rewelacyjnym pomysłem z Wami podzielić :)

Jeśli chodzi o internetowe źródło tworzenia takich kamiennych donic, to jak dla mnie najlepsze jest to znalezione na stronie Maja w ogrodzie ~klik~
Oczywiście nie wymyśliłam niczego nowego jak na podlinkowanym wyżej filmiku, przedstawiam jedynie swoje spostrzeżenia, rozkładając całość na czynniki pierwsze ;)

Potrzebujemy :
zaprawy klejowej,
materiału, najlepiej płóciennego,
przedmiotu do ozdobienia donicy, misy, wiadra...
wody, miski do rozrobienia zaprawy, mieszadełka ;)


1.Zaprawę wsypujemy do miski, wlewamy wodę i doprowadzamy do półpłynnej konsystencji. Trzeba samemu wypróbować jaka gęstość jest najodpowiedniejsza do zamaczania materiału, metodą prób i błędów.


2. Materiał  najlepiej płócienny, bawełniany, bez sztucznych dodatków, tniemy na długie kawałki, przykładowy 100-130cm długości, 20-30 cm szerokości. Chodzi o to, żeby materiał był cienki, wtedy szybciej nasiąka zaprawą, ale też naturalny, syntetyki ześlizgują się z doniczki, mają słabszą przyczepność.


3.Materiał zamaczamy w zaprawie. Żeby sobie ułatwić pracę, nie wrzucamy całego kawałka od razu do zaprawy, tylko zamaczamy go kawałkami. Dzięki temu całość będzie pokryta zaprawą, kiedy wrzucamy od razu całe płótno, pokrywa się ono tylko z wierzchu zaprawą, przy rozkładaniu zostają suche kawałki materiału, a nie o to nam chodzi ;)


4. Następnie z zanurzonego w zaprawie kawałka materiału zbieramy nadmiar zaprawy, ściągając ją z góry na dół.

5. Teraz tak naprawdę zaczyna się tworzenie donicy ;)  Nasz cementowy kawałek materiału rozwijamy i zarzucamy na donicę. Na filmie proponowane jest ozdabianie zaczynając od dołu donicy. Jak dla mnie lepszą opcją jest ozdabianie od góry, wtedy materiał  zatrzymuje się na rancie donicy, nie ześlizguje się i łatwiej jest już go formować.

6. Materiałem ozdabiamy donicę dookoła, podciągając go do góry, marszcząc, formując w dowolne esy -floresy. Materiał  jest ciężki i kleisty więc idealnie się go układa no donicy.

7. Ostatnie poprawki już na "otulonej " dookoła materiałem donicy. Na tym etapie, jeżeli widzimy gdzieś jeszcze suche fragmenty materiału pokrywamy go zaprawą, uzupełniamy ubytki.

8. Donice odstawiamy do wyschnięcia. Moje schły zgodnie z zaleceniami producenta około doby, w pół cienistym miejscu, na noc przeniesione do garażu.

Z technicznych wskazówek:
Używałam 5kg zaprawy Atlas (widoczna na zdj .1)  Takie opakowanie starczyło na ozdobienie dwóch wielkich donic, została jeszcze odrobina zaprawy, więc wykorzystałam ją do ozdobienia malutkiej doniczki ;) Bardziej ekonomiczne jest oczywiście opakowanie 25kg, ale dla przetestowania wybrałam mniejsze.

Do ozdobienia kolejnych doniczek (bo jak można poprzestać na tych,kiedy pomysł już wypróbowany i oko cieszy) użyłam Kleju do płytek Extra, Atlasu. Szczerze nie jestem z niego zadowolona, po nałożeniu jest dużo ciemniejszy od tego zamieszczonego na zdjęciach powyżej i co najgorsze dużo dłużej wysycha, nie polecam, lepiej sprawdza się ta pierwszy.

Przyznaje, że samo ozdabianie nie należy do najłatwiejszych, materiał jest dość ciężki i trudno się nim manewruje, ale już przy 3 ozdobionej doniczce jest łatwiej ;) 

Największy minus tego sposobu ozdabiania donic,to to, że jest to naprawdę brudna robota. Potrzeba troszkę wolnego miejsca, żeby pozwolić sobie na taki bałagan, a później jeszcze to wszystko posprzątać ;)

Donice wystawione na deszcz oczywiście pod wpływem wody znowu ciemnieją, trzeba ponownie czekać aż wyschną, ale to może przeszkadzać jedynie w takiej jak u mnie surowej wersji, kiedy będą pomalowane nie będzie tego widać.

Zastanawia mnie jeszcze kwestia "przezimowania", co się stanie, kiedy zostaną pozostawiona na zimę w ogrodzie . Przetestujemy i to, w końcu zaprawy są przeznaczone do użytkowania na zewnątrz i są mrozoodporne.


A tak prezentują się już wyschnięte donice, w kwiatowych aranżacjach, posłużyły jako osłonki na inne doniczki . 
Kolejne mam zamiar postarzyć i wykorzystać ich fakturę :)





Jak dla mnie pomysł jest rewelacyjny, zwykle plastikowe, nieciekawe doniczki możemy zamienić w coś oryginalnego:) 
Ja pozostawiłam je w takim cementowo-kamiennym, surowym wydaniu. Możemy je oczywiście dowolnie pomalować, dokleić jakieś ozdobniki, szyldzik, dostosowując do klimatu jaki mamy w ogrodzie , czy też na balkonie. 
Jak widać po najmniejszej "poziomkowej " doniczce, możemy też udekorować te znajdujące się w mieszkaniu, fajnie prezentowałaby się  w takim wydaniu podłużna donica na zioła :)

Mam nadzieję, że zachęciłam Was do tego, żeby co nieco otulić ;)

pozdrawiam, paniKa :)

poniedziałek, 21 stycznia 2013

Winter Wonderland - Dream Team inspiruje zimowo





Winter Wonderland

Nie jestem  miłośniczką sezonu zimowego,co za tym idzie nijak nie mogłam ugryźć tego tematu, jednak wyzwanie zostało podjęte, a oto efekty tego twórczego szaleństwa :)

Dzisiaj prezentuje coś a'la makietę, za punkt wyjścia do całości projektu posłużyła mi donica, ta dostała jeden solidny cios(przez bawełnianą szmatkę), odłamałam kawałek i później kolejne mniejsze, żeby powstał otwór. Następnie przykleiłam serwetkę, wybrałam vintage'owy motyw Happy Winter Season ( nie mogłam się przekonać do tych bardziej barwnych). Przyklejona przy pomocy kleju Perfetto serwetka stanowiła 1/5 całej pracy więc trochę mi zajęło stworzenie reszty krajobrazu, nie było to łatwe, bo u mnie z talentem malarskim krucho. 


Tak jak  potrafiłam, (a raczej jak czułam) domalowywałam kolejne części, a to kawałek płotu, to znowu  horyzont, czy wreszcie zaspę w którą cisnęłam sanki (tych domalować nie potrafiłam;) Kiedy boki były już gotowe zostało samo dno, chciałam je również pomaziać i tak już zostawić, jednak to dość istotny element całości. Tak więc przy użyciu szpachlówki Fluggera uformowałam małe śnieżne zaspy, w które wcisnęłam... odłamki donicy, nic nie może się zmarnować ;) Żeby dopełnić już całości, na masę sypnęłam kulki dekoracyjne Stameprii, które wtopiły się w masę i nadały śnieżnej scenerii odrobinę trójwymiarowości.


Zapewne spytacie skąd ten czarny śnieg, oczywiście chodziło mi o zachowanie spójności z kolorystyką znajdującą się na obrazku.  Poza tym nie ma co się oszukiwać, śnieg nie do końca jest taki śnieżnobiały, więc nie jedźcie go dzieci! ;)



Tak oto prezentuje się mój zimowy krajobraz w sepii:) Być może pomysł który dzisiaj zaprezentowałam nie znajdzie zbyt wielu zwolenników, ale taki krajobraz we mnie drzemie... 
Zapraszam do obejrzenia  DT prac w wykonaniu dziewczyn, jak zawsze wyczarowały magiczny klimat, nawet takim zimowym sceptykom jak ja serducho mocniej zabiło podziwiając ich prace :)

Dla tych którzy zimę uwielbiają - wyśnionych, mroźnych klimatów i białego szaleństwa,
a dla tych co trzymają sztamę ze mną....
byle do wiosny!!!! ;)

pozdrawiam paniKa :)