Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kuchnia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kuchnia. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 12 stycznia 2015

Pudełko różane


Witajcie :)

Co słychać w Nowym Roku?

Szalejecie na swoich blogach.
Post pogania postem.

A u mnie dopiero pierwszy się wykluł.

Ledwie się wykluł, a już jakiś taki starusieńki,
solidnie obdarty,
jednym słowem
klasyka w wykonaniu przetarło się :)

Mocno postarzane pudełeczko z różą:

czwartek, 27 listopada 2014

Ziółka w kratkę



Witajcie :)

Dzisiaj serwuję na blogu ziółka, 
wszystko jak najbardziej legalne, 
chociaż za kratkami :D

W roli głównej lawenda i bazylia.

poniedziałek, 24 listopada 2014

Mikołajkowe candy



Witajcie!

Jak dobrze rozpocząć tydzień?
Może by tak od konkursu?
Sprzeciwu nie słyszę :D

Tak więc, zapraszam na małą niespodziankę.

Wiele razy podkreślałam, że to dzięki Wam 
to miejsce istnieję i nigdy nie zawodzicie :)
Zawsze mogę na Was liczyć, a pozytywna energia
jaką mi przekazujecie, nakręca do działania.

Niech te drobiazgi, które dzisiaj przygotowałam dla Was
  będą takim małym podziękowaniem:)





piątek, 7 listopada 2014

Jesienne wietrzenie magazynu




Witajcie:)

Jakiś czas temu wspominałam, że biorę się za porządki
i że wkrótce odbędzie się 
wielkie wietrzenie magazynu u przetarło się.

No może aż tak wielkie ono nie było ,
bo magazyn stanowiła niewielka komoda, 
ale jak widać pomieściła sporo przedmiotów :)

  Poniżej efekty owego wietrzenia i przedmioty czekające na nowych właścicieli.


Post w moderacji.

środa, 5 listopada 2014

Kawiarniany staroć



Witajcie
w to piękne, słoneczne, ciepłe,
listopadowe(?)
popołudnie.

Nie żebym narzekała, bo jak nic za jakiś czas zatęsknię za tymi "upałami", ale jakoś tak dziwnie jest.
Bo niby już pojawiają się świąteczne akcenty,
szczególnie w reklamie jednego ze sklepów, który to solidnie
sypnął śniegiem ;),
u Was na blogach zaczynają królować bombki,
co raz częściej pojawiają się świąteczne dekoracje,
to otaczająca mnie aura sprawia, 
że jakoś trudno się w tym wszystkim odnaleźć.

Ale,żeby się choć troszkę w ten klimat wdrożyć, 
zmajstrowałam sobie świąteczny banerek,
który odsyła do moich zeszłorocznych bożonarodzeniowych wytworów.
Nowe pomysły są już w głowie, dopisuję je na długą listę DIY, które chciałabym Wam zaprezentować,
ale to za jakiś czas :)


Natomiast dzisiaj pudełeczko, czyli mały, dwukomorowy staroć ;)


piątek, 24 października 2014

Orzeźwiająca lemoniada



Witajcie :)

Dzisiaj energetycznie.

Przez ostatnie dni zdecydowanie brakowało słońca,
tak więc postanowiłam je sobie namalować;)

Nie byle jakiego koloru użyłam, 
jaki mój żółty jest każdy widzi
istna żarówa! :D



poniedziałek, 20 października 2014

Majeranek i tymianek




Witajcie,
na wstępie chciałam Wam bardzo podziękować
za tak cudowne komentarze!
Pozwólcie Kobitki Kochane, że zrobię to w tym miejscu, 
dziękując za piękne słowa,
motywujące do działania :)

Tak więc idąc za ciosem pora na przedstawienie kolejnej pracy.
Czas na małą metamorfozę.
Ok, wcale taka mała ona nie była, bo zajęła pół soboty,
nawet o niedzielny poranek zahaczając, bo jak wiadomo samo się nie polakieruje  ;)


wtorek, 10 czerwca 2014

Oliwki zapuszkowane




Witajcie!

Jak się trzymacie w ten upalny czas?
Ja ledwo daję radę
i przyznam że z utęsknieniem
wypatruję  20 stopni,które ponoć mają pojawić się na termometrach już w weekend.

Odnajduję jednak niebywały plus tych wysokich temperatur,
a mianowicie zbawienny wpływ na wysychanie choćby patyny ;)
Tak właśnie było w przypadku tej oto puszki.


poniedziałek, 24 marca 2014

Wianki z materiału - DIY



Dzisiaj coś dla miłośników wianków wszelakich,
do których i ja się zaliczam,
ale o tym chyba już wiecie ;)
Na dobry początek tygodnia proponuję DIY!


Na pewno większość z Was kojarzy hasło burlap wreaths i nie raz wzdychaliście do jutowych wianków
które można podziwiać choćby tutaj ~klik~.

czwartek, 20 marca 2014

Z sercem do kuchni



Witajcie!

Na wstępie dziękuję za Wasze odwiedziny,
cudowne komentarze,
dobrze wiedzieć, że o mnie jeszcze pamiętacie ;)

Mam nadzieję, że dzisiaj Was nie zanudzę,
ale idąc za ciosem pokusiłam się o kolejną metamorfozę :)

Dostało mi się niechciane serduszko... zabrzmiało troszkę dwuznacznie ;) Serduszko miało być ozdobione tuż przed walentynkami ale jakoś się nie złożyło, tak więc  dopiero dzisiaj doczekało się nowej odsłony. Tabliczka do zapisków z sercem w roli głównej w oryginale prezentowała się następująco:

wtorek, 21 stycznia 2014

Podkładki różane


Witajcie
po strasznie długiej przerwie..
Przepraszam, że tak długo nie dawałam znaku życia, 
ale mój organizm odmówił posłuszeństwa.
Na tyle, by wreszcie zabrać się za siebie
i solidnie przebadać!

Podsumowując: 
wracam do Was w 2014 po gruntownym przeglądzie,
pełna energii (bo ile można się lenić),
zahartowana (głównie kolejkami do lekarzy),
z nowymi pomysłami (cecha raczej wrodzona),
i z cichutką nadzieją, że limit podobnych potknięć
na ten rok wyczerpałam!

Tak więc z całego serducha,
w podziękowaniu za Wasze piękne życzenia,
ZDRÓWKA
dla Was Kochani :)

Ten czas jakoś nie sprzyjał tworzeniu, moje decu pauzowanie trwało... aż samej mi trudno w to uwierzyć prawie miesiąc!

Dopiero wczoraj nieśmiało zabrałam się do działania. W ramach decu rozgrzewki powstał komplet podkładek :)


wtorek, 19 listopada 2013

Kwadratowe z babeczkami


Witajcie,

Myślałam, że uda mi się tu pojawić 
z nowym postem nieco wcześniej,
ale rozłożyło mnie na dobre,
blogowanie musiało poczekać,
bo smarkaniu, łamaniu w kościach
i innych ułomnościach,
nie było końca...

W międzyczasie z nóg ścięła mnie
wiadomość o nagłej śmierci
kogoś z rodziny...

Potrzebna była chwila na zregenerowanie się.


Dzisiaj w kontrze do tej nieco przytłaczającej atmosfery i aury, proponuje coś kolorowego, słodkiego i optymistycznego.
Zapewne teraz na warsztat nie wzięłabym takich landrynkowych. barw, ale pudełko oklejone zostało babeczkami kilka tygodni temu Dzisiaj postanowiłam je dokończyć, dodając tę wisienkę na torcie (a właściwie na babeczce) :)


czwartek, 31 października 2013

Kwadratowe czekoladowe


Witajcie :)

Na wstępie chce Wam gorąco podziękować
za tyle pozytywnych komentarzy do wieszakowego posta DIY.
Cieszę się, że pomysł się spodobał :)
Ogromną frajdą dla mnie jest 
dzielenie się z Wami takimi patentami,
a jeszcze wiekszą oglądanie Waszych realizacji.
I tak na blogu róże, fiołki i aniołki Magda pokazuje metamorfoze
podobnego stojaka :)

Ostatnio otrzymałam dwa drewniane wieszaki,
które idealnie nadają się do takiego projeku, 
muszę tylko zakupić stojaki
i jak tylko będą gotowe,
oczywiście je zaprezentuje :)

 Dzisiaj ciąg dalszy metamorfoz :) Ostatnio sporo ciekawych przedmiotów wpadło w moje ręce. Na szczęście nie są one mocno podniszczone, wymagają jedynie maleńkich szlifówm żeby przywrócić je do stanu używalności.

Tak też było z tą niciarką. Wada jaką posiadała był złamany uchwyt, który był sztukowany, powodowało to, że całość "latała" ;)


poniedziałek, 14 października 2013

Zakręcony z szufladką


Witajcie!

Jak Wam minął weekend, 
poza tym, że za szybko ? :D

W piątek zaczęłam ozdabianie mojego od dawna wypatrywanego,
drewnianego obiektu pożądania...
czyli młynka z szufladką!!


O tym jak bardzo taki chciałabym mieć, wspominałam pokazując na blogu poprzedni młynek ~klik~ .
Jeden i drugi tej samej firmy Bielsko (o ile dobrze odczytałam tłoczony napis), jednak chyba nie muszę mówić, który  bardziej skradł moje serducho? ;)
Ktoś się go najzwyczajniej w świecie pozbył, ja oczywiście czym prędzej go przygarnęłam!


czwartek, 12 września 2013

Drobiazgowa półeczka - odsłona druga



Witajcie!

Nie tak dawno zachwycałam się jesiennym klimatami
oraz urokami jakie ta pora roku potrafi roztaczać dookoła nas
i żeby nie było ciągle podpisuje się po tym, 
że jesień swe uroki ma, ale...
No właśnie maleńkie ale ;)

Ostatnie dwa dni, kiedy to było deszczowo i szaro za oknem,
przypomniały mi, że nadchodzi sezon kiedy to słonecznych dni z dobrym światłem
będzie jak na lekarstwo, 
a co za tym idzie robienie dobrych zdjęć będzie znowu wyczynem ;)

 Pierwszym "zakładnikiem" złej pogody, uziemionej przez szarówkę za oknem,
była ta oto półeczka. 
Udało się jednak co nieco dzisiaj pstryknąć, kiedy niebo zachwyciło 
błękitem na chiwl kilka :)


środa, 7 sierpnia 2013

Zakręcony w kwiatki



Witajcie!

Nie tak dawno pajęczyny się na blogu pozbywałam,
a tu znowu trzeba odkurzać i to solidnie!
Na swoje usprawiedliwienie mam:
pomalowane krzesło,któremu na biało się dostało,
kuchenny retro stolik, bo na krzesełku trzeba przy czymś siedzieć,
pomalowanych kuchennych krzeseł 4,bo farby bieluśkiej z wyżej wymienionych malowanek troszkę zostało ;)

Niewielkie przedmioty,ale z malowaniem troszkę się zeszło,
a na koniec już tych metamorfoz
dopadło mnie najgorsze...
czyli wstręt do farby wszelakiej :D

Ten jednak nie trwał zbyt długo, bo jak tu wytrzymać bez decu tworzenia - nie sposób! :)

 
I tak pierwszy na warsztat trafił młynek. Kształ może i niezbyt ciekawy, taki zwykły okrąglaczek...żeby chociaż szufladkę miał ;)


Troszkę czasu upłynęło zanim pojawiła się koncepcja jak młynek ozdobić. Na początku chciałam umieścić na nim jakiś ornament, jednak nie sposób było żadnego dopasować na tak małej powierzchni. Kolejna myśl to transfery, jednak i ta opcja tak szybko jak się pojawiła, równie szybko zniknęła :)
Niezawodny okazał się piękny kwiatowy motyw, którego po raz pierwszy użyłam ozdabiając drewniane etui ~klik~

Nie chciałam, żeby motyw pokrył cały młynek. Tak więc górną cześć młynka pokryłam taśmą, rozmiarem zbliżoną do dolnej części młynka (odkręcana część, pojemnik na zmielony pieprz).
Dwa niebieskie paski stanowią tło, a całości nie dominuje motyw,który co tu dużo mówić chcąc nie chcąc i tak przykuwa największą uwagę - mój faworyt wśród serii Cath Kidston ;)



Motyw pokropkowałam w jasnonebieskie i brązowe punkciki, a granicę pomiędzy serwetką a niebieskim paskiem z farby potraktowałam dość solidnie patyną :)

Kolor niebieski nałożyłam wprost na drewno, po wyschnięciu farby delikatnie przetarłam całość. Najlepszy efekt obdarcia z farby dały pionowe przetarcia papierem (bardziej realistyczne postarzanie ;)).


Najwięcej czau zajęło postarzenie elementów metalowych, jak widać na pierwszym zdjęciu była to nówka sztuka i nieźle dawała po oczach swą nowością ;)


 Zaczęłam od przeszliwowania meltaowych części, a następnie przy pomocy gąbki nałożyłam na całość wosk barwiący ~klik~
Na lekko wyschnięty wosk również przy pomocy gąbki, punktowo, w wybranych miejscach nałożyłam farbę (niebieski,który został z malowania pasków). Kiedy farba dobrze już wyschła na farbę nałożyłam patynę, która przybrudziła jasny kolor farby, dając jej rdzawy nalot.
Patyną ozdobiłam też "czyste" metalowe miejsca,które nie były pokryte jeszcze żadnym preparatem (elementy przy korbce).
Całość spoił, a właściwie przeżarł ze sobą ;) lakier w spray'u.O czywiście póniej całość została dodatkowo polakierowana lakierem akrylowym. O tym sposobie na metalowe powierzchnie pisałam już przy okazji drewnianego etui tym razem został on urozmaicony o dodanie patyny :)

Młynek przeznaczony jest do mielenia pieprzu, ten cudowny aromat towarzyszył mi przez cały proces ozdabiania,tak intetnywnie, że kichaniu nie było końca ;)
W kolekcji młynkowej mam jeszcze malenki młynek z kolekcji Włocławka i piękny, starusieńki młynek na desce....ale o nim przy innej "zakręcownej" okazji ;)

 
 
 Pozdrawiam Was gorą...
czy to już będzie przesada? :D
A co tam,
 pozdrawiam  Was gorąco!
kilka dodatkowych stopni nie zrobi nam już różnicy ;)

paniKa

wtorek, 23 lipca 2013

Drobiazgowa półeczka


W weekend znaleziona,
wczoraj oczyszczona,
dzisiaj ozdobiona
p ó ł e c z k a.

 Półeczka na przyprawy, o czym świadczy nie tylko jej rozmiar, ale też odciśnięte na dnie ślady po słoiczkach ;)
Jak widać na zdjęciu powyżej była pobejcowana w ciepłym brązowym odcieniu,który postanowiłam wykorzystać jako bazę do przecierek.

Motyw z serwetki,którą mam u siebie pewnie ładnych już pare lat ;) Delikatny, kwiatowy motyw (Pawia o ile dobrze pamiętam), jednak jakoś nigdy nie było mi z nim po drodze.
Zarzut jaki  serwetka miała postawiony, to jak to zwykle u mnie bywa "zbyt słodki w odbiorze" ;) Ale po mozolnym potraktowaniu serwetki patyną i pokropkowaniu różyczek, motyw jest już zdecydowanie bardziej "mój" :)
Motyw umieściłam na najwyższej z poprzeczek, ale oczywiste było, że ten musi się gdzieś na pracy jeszcze pojawić, żeby całość była bardziej spójna.
Pierwsza myśl to ozdobienie przednich listewek motywem, uznałam jednak, że na pierwszy rzut oka byłoby zbyt różyczkowo. Wybór padł więc na ozdobienie półeczek, ale od wewnątrz, deseczki wyglądają jak pokryte ceratką, tak jak w babcinym kredensie;)

Żeby jednak na przodzie coś się działo, nie było to zbyt nachalne, ale dodawało całości starego szyku, postanowiłam ozdobić listewki koronką. Koronka była w odcieniu ecru, jednak i tak wymagała przybrudzenia. Na początku wybrałam herbatę do nasączenia koronki, ta niezbyt się sprawdziła, więc niezawodna okazała się tu odrobina patyny :) Koronkę przykleiłam przy pomocy kleju introligatorskiego CR.



Jak już wspomniałam bazę do przecieek, widocznych na bokach półki stanowiło brązowe tło z bejcy,którą półeczka była pomalowana w wesji oryginalnej.
Po oczyszczeniu całości z kurzu i brudu, przetarłam zabejcowane elementy (wszystko oprócz miejsc z motywem) kawałkiem świecy. Następnie na całość nałożyłam fabrę w odcieniu beżowym i po wyschnięciu przetarłam papierem.


 Na półce umieściłam część z kolekcji porcelanowych i glinianych dzbanków w wersji mini, przecudnych drobiazgów, których nigdy mało ;) Co prawda przycupnęły tam tylko na potrzeby zdjęcia, ale może już tam zostaną,a słoiczki z przyprawami...poczekają na kolejne znalezisko ;)

Dzisiaj mija rok od założenia bloga,
od napisania pierwszego posta :)
Taką okazję oczywiście trzeba uczcić,
co prawda nie będzie takiej fety 
jak przy narodzinach Royal Baby :D
Wkrótce zaproszę Was do udziału
w pierwszym, rocznicowym candy
u przetarło się :)

pozdrawiam gorąco,
paniKa :)

środa, 17 lipca 2013

Teraupetyczny przybornik


Jedyne co pojawiało się tu w ostatnim czasie to 
p a j ę c z y n a !

Mam nadzieję, że wybaczycie mi chwilową niedyspozycję,
zaczęło się od problemów sprzętowo-technicznych,
skończyło się na problemach zdrowotnych...

Powolutku wraca wszystko do normy :)
 Pora nadrobić zaległości, których się tyle namnożyło.
Oj teskniło mi się za tym miejscem i za Wami! :)

Dzisiaj rozruchowo i można powiedzieć w celach terapeutycznych, bo jak wiadomo ciężko wraca się po przerwie, taki oto przybornik. Klamocik wyszperany w  sklepie z używaną odzieżą.
W takich miejscach też można znaleźć prawdziwe perełki, ale komu ja to mówie, większość z Was to dopiero poszukiwaczki skarbów ;)



Wybór padł na niebieskości, za którymi co prawda jak już wspominałam nie przepadam, ale jak widać co raz  bardziej się do niech przekonuje :)
Serwetka z serii TETE a TETE, ultra cienka, na tyle, że po rozwarstwieniu w części ze wzorem pojawiły się małe dziurki. Na szczęście mogłam sięgnąć po kolejną, gdyż zakupiłam całą paczkę, jak na antyfankę niebieskości przystało ;)

Jak widać motyw "spoczął" na bokach i przodzie przybornika. Z klejeniem tej cienizny też nie było łatwo, ale wracając do wątku terapeutycznego  i cierpliwość można było sobie poćwiczyć ;)



Po wielu miesiącach miałam też okazje przypomnieć sobie jak ozdabia się patyną. Jak wiecie kiedy ta się u mnie skończyła, przestawiłam się na ozdabianie woskiem barwiącym. Ale, że dostałam patynkę w prezencie (za co jeszcze raz dziękuje! ) to postanowiłam sobie przypomnieć jak się z nią pracuje ;)


I tak nakładałam odrobinę patyny na cieniutki pędzelek, aplikująć ją głównie w zakamarkach i wszystkich zagięciach, po czym rozcierałam ją gąbką wchodząc na motyw. 
Oczywiście motyw w wersji oryginalnej jest niebieski, stonowany, kwiatki śnieżno białe,ale jak widać długo ta jego "świeżość" nie trwała ;)
Patyna pozwoliła mi stworzyć pożółkłe naleciałości, dzięki czemu motyw jest miejscami utrzymany w odcieniach sepii.



Wnętrze przybornika, ranty i porzeczka ozdobione są oczywiście poprzez przecierki. Ozdabianie zaczęłam od nałożenia punktowo niebieskiego odcienia, na to woskowanie kawałkiem świecy, a następnie nałożenie farby w odcieniu beżowym. Jak to zwykle u mnie bywa, spod farby nie wyszedł jedynie kolor bazowy (niebieski), ale widać też obdarcia do samego drewna ;)

 Całość oczywiście została pokryta kropkami, tym razem pojawiły się na motywie jak i na drewnianych elementach białe i ciemne punkciki z farby :)

Myślałam jeszcze nad dodaniem małej gałeczki na przodzie, która by imitowała szufladkę, ale chyba byłoby już za bogato :)

Dzisiaj pojawił się pomysł na szybkie ogrodowe DIY,
 zatem można uznać, że wracam do formy ;)
Pomysłem oczywiście podzielę się z Wami już wkrótce.

pozdrawiam Was gorąco :)
paniKa

piątek, 7 czerwca 2013

Z widokiem na tacę


Taca jaka jest każdy widzi:
prostokątna, 
dość sporych rozmiarów, 
solidnie skonstruowana bo z MDFu ;)
Taca z serii tych przechwyconych, oczyszczona została i przeszlifowana.
Papier którego użyłam do ozdobienia długo zalegał na dnie szuflady, 
 aż dziw bierze, że nie wyblaknął od interakcji z pajęczyną ;)


Zalegał w tej szufladzie, bo o ile piękny to motyw, to w takim prostokątnym wydaniu nie w każdy przedmiot się chce wkomponować.  Ok kufer, pudełko w rozmiarze XXL byłoby idealne, ale czasem chciałoby się postarzyć cosik innego ;) Były przymiarki do obrazków, starusieńkie deseczki idealnie do tego pasujące posiadam, ale jakoś plan nie wypalił. Zresztą nie ma tego złego, jeszcze dwa obrazki z tego papieru, na dno szuflady ponownie trafiły, więc może kiedyś... ;)
Motyw pejzażowy, z widokiem na (tace :D) wodospad, kwieciem usłany i jak to zwykle bywa z papierami Calamboura do jakości, szczególnie papierów z serii Digital nie można się przyczepić, godne polecenia :) ~klik~

 Z arkusza wybrałam dwa motywy, wycięłam je i przykleiłam na zagruntowane białą farbą akrylową dno tacy. Papier przed przyklejeniem namoczyłam chwilkę w wodzie, osączyłam w ściereczkę, stał się przez to cieńszy, lepiej się układał i szybciej wchłonął klej :) Użyłam tutaj metody na żelazko, taca była jest na tyle duża, że i miejsca do prasowania nie zabrakło ;)

Kolorem przewodnim całej pracy był kolor beżowy, stanowiącym niejako bazę, nałożoną na wszystkie boki tacy, jak również na jej wnętrze. Najdłużej zeszło się z ozdobieniem właśnie wspomnianego wnętrza, po przyklejeniu dość sporych wydawać by się mogło obrazków, na dnie tacy i tak zostało dużo wolnego miejsca co zamalowania.
Tak więc dobierając do bazowego beżu, brązy i turkusy, (wszystkie kolorystycznie zbliżone do tych na motywie), domalowywałam tło, rozmazując kolory, tak żeby się ze sobą przenikały, a jednocześnie stanowiły jednolitą całość :)



 Jeśli chodzi o boki, to zastosowałam tradycyjną przecierkę, czyli kolor  beżowy, przetarcie całości świecą, na to ciemny brąz i przetarcie papierem ściernym. Jak widać kolory "przeżarły się" ze sobą i widocznych jest kilka odcieni brązów, a nawet miejscami i sam MDF, no coż jak przecierać to solidnie, nazwa bloga do czegoś zobowiązuje ;)



Sam motyw  również został nieco postarzony,był zbyt cukierkowy ;) Tu oczywiście przy nadawaniu naleciałości okazały się niezbędne kropki z ciemnej brązowej farby, jak i kropeczki w turkusowym odcieniu, użyte głównie na kwiatach.
Na koniec lakierowanie, lakierowanie i jeszcze raz lakierowanie.
Papiery do decoupage piękne są, ale wymagające jeśli chodzi o wykańczanie prac, bo  choćby nie wiem jak urodziwy był motyw, to na nic nasze wysiłki przy ozdabianiu, jeśli motyw nie wtopi się w całość .Tak więc moja taca wciąż wchłania kolejne warstwy lakieru i ciągle jej mało ;)

Na tacę w weekend zapewne wskoczy jakieś ciacho,
koniecznie z truskawkami :)
Ma być słonecznie i upalnie (podobnoooo)
więc może by tak jakiś sernik na zimno zmajstrować,
 a może tarta z bezą i truskawkami ;)

Cudownego, pysznego i pełnego inspiracji weekendu dla Was kochani :)
pozdrawiam, paniKa :)