piątek, 19 lipca 2013

Druciany k(l)osz


Witajcie :)
Pora na przedstawienie zapowiadanego DIY
czyli szycie drutem ;)


Jakiś czas temu otrzymałam takie oto dwa stelaże. W pierwotnej wersji właścicielka miała je ozdobione brzozowymi witkami. Kosze połączone były ze sobą uchwytami cudnie prezentowały się w brzozowej odłsłonie, ale jak wszystko i one się zużyły, witki zaczęły odpadać. Tak więc kiedy już wszytsko znich odleciało, i zostały oczyszczone trafiły do mnie, ze słowami "już ty będziesz wiedziała co z nimi zrobić" ;)


Oczywiście nie protestowałam i z otwartymi rękami przyjęłam :D
Długo nie miałam pomysłu na ich renowację, bo kiedy głowa zajęta czym innym to i wena opuszcza... Ale jak to mówią co dwie głowy to nie jedna, więc pomocna okazała się tu Mamusia ;)

Podpowiedziała chyba najbardziej słuszne rozwiązanie, czyli stworzenie drucianych koszy.
Jak powiedziała tak zrobiła, całe szczęście, że dostałyśmy dwa stelaże więc każda miała coś dla siebie ;)

W tym ferworze tworzenia od razu zapowiedziałam DIY, dopiero po fakcie dotarło do  mnie, że nie każdy przecież takie stelaże posiada, chyba, że potrafi sam takie zrobić :)

Aaaale po chwili pomyślałam, że idealnym zamiennikiem  będą a b a ż u r y   a konkretnie ich stelaże.
Tak więc jeśli takie posiadacie, ciśnięte gdzieś w kąt, które czekają na obicie materiałem, to może w sezonie letnim niech posłużą jako kosze na kwiaty lub lampiony ?

Dla zainteresowanych poniżej mały kursik, jak taki zmajstrować :

Potrzebujemy:
 -stelaż od abażura przykładowo taki ~klik~  
(eh marzenie, nie mam takiego, ale namierzam ;))
 -siatkę, im cieńsza tym lepsza, moja jest plastikowa, ale wydaje mi się, że najlepsza będzie tzw. siatka hodowlana, cienka stalowa;
- cienki drucik florystyczny, dobrany do koloru siatki 
-nożyczki do cięcia siatki
-ewentualnie farba, jeśli całość będziemy chcieli ozdobić;
- z cierpliwością to nie żarty, oj można się wyciszyyyyć ;)

1. Robimy przymiarki. Szwaczka ze mnie żadna, więc wykrój robiłam na oko ;) Przyłożyłam stelaż do siatki, taż żeby na górze i dole zostawić spory zapas siatki. W myśl zasady, że lepiej póżniej uciąć jak ma zabraknąć ;)

2. Jak widać stelaż ma budowe stożka, tak więc wykrój powinien być w formie trapeza, hm wyglądać tak jak rozpruta spódniczka,
to się laik pomądrzył. Ale oczywiście nie prowadziłam jakiś skomplikowanych pomiarów, tylko jak napisałam wyżej, wyciełam prostokąt "z zapasem".
Stelaż dzieli się na segmenty, nie ma mocnych żeby prostokąt nam się nie kosił, więc dzielimy go na wąskie paski i tak sztukujemy co 2-3 segmenty.

3. Zaczęłam naciąganie siatki od dolnej obręczy. Kawałek drutu (nasza nitka;) zawiązałam na słupeł i kawałek po kawałeczku, przechodząc przez każde! oczko siatki szyłam drucikiem na okrętkę ;)
Na upartego można wplatać drucik w co drugie oczko, ale jeśli chcemy, żeby konstrukcja była mocna i służyła długo, lepiej poświęcić się i nawlekać drucik w każde oczko.

4. Następnie zaczynamy mocować siatkę do pionowych poprzeczek. Analogicznie przez każde oczko przewlekamy drucik. Naciągamy siatkę, nic na siłe. Kwadraciki idą troszkę po ukosie, nie dzieje się tragedia, u mnie powstały romby;)

5. Ucinamy nadmiar siatki. Jeżeli oczka dobrze są przymocowane do porzeczek nic nie powinno się poprzecinać. Jeśli "puści nam oczko", też nie mam tragedii, kawałkiem drucika łapiemy następne  oczko siatki i  łączym z poprzeczką.

6. Łączęnie kawałków siatki ze sobą, czyli najgorszy etap. Tym razem nasza druciana nić musi przejść aż przez dwa oczka, nie jest to oczywiście skomplikowane, wymaga tylko więcej cierpliwości ;)

7. Mierzenie "materiału" na dno stelaża oczywiście też odbyło się na oko ;) Postawiłam kosz na kawałku siatki i wyciełam z zapasem potrzebny okrąg.

8. Dno mocujemy też nie pomijając żadnego z oczek. Jest to można powiedzieć najważniejszy element nośny całej konstrukcji, więc powinnno zależeć nam na jego solidnym wykonaniu.
Gotowe druciane stelaże pomalowałyśmy białą farbą, oczywiście niezbyt dokładnie, maziając pędzlem. Było to konieczne, same stelaże były już lekko zardzewiałe (co widać po dłoniach ;), pozatym kolor siatki i drutu był inny.

Uwagi techniczne :
Lepsza do tego typu prac będzie siatka stalowa. Wtedy zamiast używania drucika, bezpośrednio mamy możliwość łączenia ze sobą oczek siatki.
Moje stelaże były już z uchwytami, które były przyspawane. Jednak sami przy użyciu grubego stalowego drutu możeny sobie takie uformować, mocując je do górnej obręczy.

Gotowe druciaki tak się prezentują.

Pierwsza próba obciążeniowa...urwie się dno czy nie?!
Litości nie miałam, umieściłam od razu dość ciężką donicę z werbeną :D 




Udało się, nic nie trzeba było cerować ;)
Wersja pomalowana prezentuje się tak:




To nic, że od wczoraj wszędzie widzę kratki, oczopląsu dostałam ;)chodzi za mną jezcze zrobienie  drucianego klosza, na pewno dobrze znanego Wam z Jagodowego Zagajnika :)
Hm chociaż gdyby do takiego małego stelaża dorobić tylko uchwyt na górze...

Jeżeli posiadacie stare, piękne, wymyślne konstrukcje abażurów...to już Was nie lubię! :D
Wściekła jestem na siebie, bo kilka takich babcinych abażurów, w wesji mini posiadałam,za nic nie mogę ich znaleźć.
A taki miałam chytry plan, żeby pokryć je siatką,pomalować na biało, delikatnie postarzyć patyną i wstawić w nie doniczki z ziołami :)
Ale nie ma tego złego, nie te to inne klosze wpadną mi w ręce, uwaga, klamociarnio nadciągam! :D

Mam nadzieję, że zainspirowałam Was do działania
i jeśli nie w ten weekend to w następny 
sami taki kosz,lambion,osłonkę,klosz
 sobie zmajstrujecie :)


Dobrej nocy na teraz
i samych cudowności na cały weekend :)

pozdrawiam,
paniKa :)
 

8 komentarzy:

  1. Wspaniały pomysł i wykonanie:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Super pomysł.
    Bardzo ładnie z kwiatami.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  3. całkiem fajnie to wyszło-ciekawy pomysł-pozdrawiam serdecznie Kasia

    OdpowiedzUsuń
  4. Cieszę się, że pomysł Wam się spodobał :) Zaczęcam do działania, no może na początek na nieco mniejszych przedmiotach, co by od razu się nie zrazić do tej koronkowej roboty ;) Pozdrawiam gorąco :)

    OdpowiedzUsuń