niedziela, 20 stycznia 2013

Różnorodnie z woskiem w tle


Różnorodnie...
czyli o możliwościach jakie daje decoupage...

Niewątpliwą zaletą ozdabiania przedmiotów techniką decoupage jest ich różnorodność.
Nawet jeśli używamy tego samego motywu, to ozdabiając nim kolejną już z rzędu prace i tak będzie ona INNA.
Dzieję się tak, ponieważ innej techniki użyjemy do ozdabiania, zastosujemy inną kolorystykę, wybierzemy inny przedmiot do ozdobienia...pokazujemy nowe oblicze, wydawać by się mogło już opatrzonego, żeby nie powiedzieć "pospolitego" motywu, ale jest to nasze, wyjątkowe, niepowtarzalne...

Dzisiaj chcę pokazać właśnie tą różnorodność na przykładzie dwóch identycznych skrzynek.
Są identyczne, ale to jak je ozdobiłam sprawia, że są z zupełnie innych światów.

Pierwsza roboczo nazwana: Roman tyś mnie skrzynkę zmontował (wiem, wiem suchar ;) )
Ano taka w romantycznym wydaniu powstała, tak mi w duszy grało. Chciałam, żeby była jasna, delikatna, ale oczywiście postarzona.


Do ozdobienia tej skrzynki użyłam wosku wybielającego (patynującego) firmy Liberon. Domyślam się, że większość z Was uważa, że tego typu preparat nie sprawdza się, bo takie same efekty daje metoda suchego pędzla, przy bieleniu drewna. Owszem jest podobieństwo, ale wosk wnika w drewno, uwidacznia słoje, natomiast metoda suchego pędzla daje zmazy na drewnie, widać, że to pociągnięcie pędzlem.


 Na pobielone drewno "rzuciłam" pastelowe odcienie, troszkę miętowego koloru, a ciemne plamy, wskazujące na zużycie się materiału to wosk tym razem barwiący, o nim więcej przy winogronowej skrzynce w dalszej części posta.


Jeżeli mam przygotować bazę z bielonego drewna, wybiorę wosk, a dopiero później będę nakładać na wyschniętą (niepolerowaną, bo o ten efekt mi tu nie chodziło) powierzchnię inne kolory.
Natomiast kiedy do przetarcia jest ciemna baza, to wtedy wolę użyć wspomnianej metody suchego pędzla, nakładając punktowo farbę i przecierając ją.
Po zastosowaniu tego preparatu stawiam na remis w wykorzystaniu obu metod przy bieleniu. Na minus dla wosku na pewno jest cena i to, że okrutnie śmierdzi, jest drażniący.
Wosku oczywiście nie używałam zgodnie z zaleceniami producenta, tylko w sposób jaki był mi niezbędny do uzyskania zamierzonego przeze mnie efektu (pobielonej bazy), przy następnych pracach może postawie na polerowanie i wyjdzie coś ciekawszego.



*
Kolejna skrzynka jest  utrzymana w stylistyce, którą niejednokrotnie już przedstawiałam, czyli ciepłe brązy i owocowo- warzywne motywy.



Do tej pracy również użyłam wosku Liberona, tym razem barwiącego, odcień przydymiony dąb. Podobnie jak przy białym wosku, przygotowałam sobie bazę, pomalowałam boki i wnętrze. Kolor na pierwszy rzut oka wydaje się bardzo ciemny, ale wtarty w drewno (aplikowałam przy pomocy gąbki), również fajnie uwidacznia słoje. Z tego preparatu jestem zdecydowania bardziej zadowolona, może dlatego, że efekt jest od razu widoczny. Do tej pory do tworzenia takiej ciemnej bazy używałam bejcy, ale według mnie wosk barwiący daje lepszy efekt,  oddaje "ciepło drewna". Po wyschnięciu (w zależności od warunków) po godzinie czasu, przetarłam boki skrzynki do surowego drewna.
Całość mocno postarzyłam, odarciem motywu na brzegach i kropkowaniem.



Reasumując z zakupu jestem zadowolona, przy pierwszych pracach nie wykorzystałam zapewne wszystkich możliwości(słowo klucz dzisiejszego posta ;) jakie dają wybrane przeze mnie woski.
A jakich wy używacie preparatów i metod do osiągnięcia podobnych efektów, macie jakieś wypróbowane sposoby? :)

pozdrawiam paniKa:)

 



11 komentarzy:

  1. PIĘKNIE!!! dajesz tym przedmiotom duszę:)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuje za taką cenną opinię :)Super, że klimat jaki chcę przekazać poprzez moje prace jest tak pozytywnie odbierany :)
      Pozdrawiam

      Usuń
  2. Kurczę chyba muszę zainwestować w wosk.
    Piękne!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuje :) Warto zainwestować, też się długo zabierałam do tego zakupu i wreszcie się przełamałam.Lista decu zachciewajek takaaaa długa,ale póki co trzeba dać sobie na wstrzymanie :D
      Pozdrawiam

      Usuń
  3. No, kochana, temat jak dla mnie :) Mam wosk naturalny Syntilora - ten raczej nie śmierdzi, mam pastę woskową wybielającą, niestety, niezabezpieczona ściera się, z mojego stołu np, ale czasem używam jej do rozjaśniania bejcy, no i mam ten przecudny dąb przydymiony, też mi się ten odcień spodobał :) Kupiłam go z myślą o skrzyneczkach, cieszę się, że u ciebie mogłam zobaczyć efekt, bo bardzo mi się spodobał, szczególnie to przetarcie do drewna. I mam mnóstwo wełn stalowych :)
    Ciekawa jestem jak ci się nakładało farbę na już powoskowaną powierzchnię, te miętowe kolorki bardzo, bardzo, a dodatek ciemnego wosku naj!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Więc wstrzeliłam się tematycznie :) Farba w miętusowych odcieniach na wyschnięty już wosk nie pokrywała go, dlatego zrobiłam miejscami przetarcia (wosk niezabezpieczony odchodzi od drewna) i w te miejsca wcierałam farbę pędzlem. Wosk wybielający wg producenta podobnie jak ten przydymiony należy do wosków twardych. Jednak biały ma konsystencję zdecydowanie rzadszą, więc aplikowałam go też mieszając już z farbami, dobrze pokrywał.
      Ciekawa jestem twojego pomysłu na skrzynki i wykorzystania tego przydymionego wosku, nie sposób się nie zgodzić, że odcień jest bosssski ;)
      Pozdrawiam

      Usuń
  4. Ja osobiści3e bardzo lubię wosk pobielający. Mam, ale innej firmy. Lubię w pracach z efektem starości. Prace są takie miłe w dotyku. Jest jednak wada wosku: śmierdzi okrutnie, jest toksyczny i ścieranie wełną strasznie brudzi i odkurzanie konieczne ;-) Ale z kolei efekt... żaden suchy pędzel mu nie dorówna.
    Używam tez wosków naturalnych (przynajmniej producent tak twierdzi) do wykańczania prac- zamiast lakieru.
    Jeśli chodzi o wosk , którego użyłaś, ten ciemny, to świetny efekt! Ja używam bejcy i bezbarwnego wosku. Może się przerzucę na kolorowy wosk???

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fajnie, że wspomniałaś o tym, że praca jest miła w dotyku, ja w tej woskowej euforii o tym zapomniałam ;) Rzeczywiście do wykończenia prac nadaję się idealnie, potraktowany wełną daje super efekt.
      Ciemny wosk zdecydowanie bardziej przypadł mi do gustu. Najgorsze, że paleta barw jest bogata i jeszcze na kilka innych chętnie bym się skusiła ;)
      Pozdrawiam

      Usuń
  5. nie wiem,która piękniejsza :) nie używałam jeszcze wosku ale z pewnością go wypróbuję, na razie farba i bejca, dojrzałam już do prac postarzanych, kupiłam też słoiczek pasty postarzającej,podoba mi się teżTwoje kropkowanie, pozdrawiam i zostaję tu :) Ewa

    OdpowiedzUsuń